which will consolidate your actions and make the production in your company more effective and even.
Eliyahu M. Goldratt i Jeff Cox ”The Goal”- A process of ongoing improvement.
Novel.
Published by TOC-Consulting, Warsaw 2000
Price: 92, 00 zł
427 pp
Fragment str. 192-195
-Alex dzwonił dziś rano do mnie, bo macie Państwo problem z wąskimi gardłami, które odkryliście u siebie w zakładzie. Prawdę mówiąc macie do czynienia z kompleksem kilku rożnych zagadnień. Ale po kolei. Z tego co mi Alex powiedział, najbardziej palącą kwestią jest u was zwiększenie przerobu i lepszy przepływ kapitału. Czy mam rację? - Z pewnością to by nam bardzo pomogło. Jak Pana zdaniem można to osiągnąć? – Zapytał Lou. - Wasze wąskie gardła powodują, że strumień produkcji, jaki spływa nie wystarcza by zaspokoić popyt i zarobić pieniądze. Można więc zrobić tylko jedno . Znaleźć dodatkowe moce. - Nie mamy na to pieniędzy – powiedział Lou. - Ani czasu, by je zainstalować. – dodał Bob - Nie mówię o zwiększeniu mocy w całym zakładzie od końca do końca. Żeby zwiększyć moc przerobową zakładu, wystarczy zwiększyć jedynie możliwości wąskich gardeł. - Czyli sprawić, by przestały być wąskimi gardłami - wtrąciła Stacey. - Bynajmniej. Wąskie gardła nadal nimi pozostają. Musimy jednak znaleźć dostatecznie duże rezerwy mocy, żeby wąskie gardła zaczęły dawać produkcję równą popytowi. - Jednak, gdzie je znajdziemy? Chce pan powiedzieć, że one leżą sobie spokojnie i czekają? - Rzeczywiście tak jest - powiedział Jonah. - Jeśli nie różnicie się od większości producentów, macie moc produkcyjną, której nie dostrzegacie, bo wasz sposób myślenia jest niezupełnie poprawny. Proponuję więc, żeby przede wszystkim przejść się po zakładzie i zobaczyć na własne oczy, jak dokładnie przedstawia się sprawa gospodarowania wąskimi gardłami. - Czemu nie? - powiedziałem. - Ostatecznie nikogo, kto przybył do tego zakładu, nie omija wycieczka po terenie. Cała szóstka założyła okulary ochronne. i kaski. Weszliśmy na produkcję. Jonah i ja znajdowaliśmy się na czele orszaku. Przeszliśmy przez podwójne drzwi do pomieszczenia zalanego pomarańczowym światłem. Minęła już prawie połowa drugiej zmiany i jest trochę ciszej niż na zmianie przedpołudniowej. To dobrze, bo dzięki temu lepiej słychać, co się mówi. W miarę jak szliśmy dalej, zaznajamiałem Jonaha z kolejnymi fazami produkcji. Zobaczyłem, że Jonah ocenia wielkość zapasów zgromadzonych dookoła. Spróbowałem więc trochę przyspieszyć. - To nasza numerycznie sterowana maszyna NCX-lO ¬oznajmiłem Jonahowi, gdy przybyliśmy na miejsce. - To jest wasze wąskie gardło, czy tak? - upewnił się Jonah. - Jedno z nich. Jonah pytał dalej: - Czy możesz mi powiedzieć, dlaczego ona w tej chwili nie pracuje? {mospagebreak}Rzeczywiście, NCX-lO akurat była nieczynna. - Hm, dobre pytanie. Bob, dlaczego maszyna NCX-lO jest wyłączona? Bob spojrzał na zegarek. - Prawdopodobnie ludzie, zajmujący się nastawianiem poszli do stołówki, bo od dziesięciu minut mają przerwę. Powinni wrócić za jakieś dwadzieścia minut. - W naszym porozumieniu ze związkami zawodowymi znajduje się klauzula, która gwarantuje półgodzinną przerwę po czterech godzinach pracy - wyjaśniłem. - Dlaczego jednak, robią sobie przerwę teraz, a nie wtedy, gdy maszyna jest w ruchu? Bob mu odpowiedział: - Bo była ósma godzina i,... Jonah podniósł ręce i powiedział: - Chwileczkę. W przypadku jakiegokolwiek innego urządzenia w zakładzie, zgoda. Ponieważ i tak pewien procent czasu, jaki na nie przypada, powinien być czasem jałowym. Więc kogo to obchodzi, kiedy tamci ludzie robią sobie przerwy? To nie ma większego znaczenia. Ale w przypadku wąskiego gardła? Wtedy jest dokładnie na odwrót. Wskazał na NCX-lO i ciągnął dalej: - Ile godzin pracy tej maszyny macie do dyspozycji? 600? 700? - Około 585 godzin miesięcznie - powiedział Ralph. - Jakimkolwiek czasem dysponujecie, potrzeba go więcej podkreślił Jonah. - Jeśli tracicie jedną, z tych godzin, czy choćby pół godziny, tracicie ją już bezpowrotnie. Nie możecie odzyskać jej gdziekolwiek indziej w całym zakładzie. Przerób waszego zakładu jest mniejszy o ilość, jaką wąskie gardło dałoby w tym czasie. Z tego powodu jest to niezwykle kosztowna przerwa na posiłek. - Mamy jednak układ ze związkami - powtórzył Bob. Jonah odpowiedział mu: - Więc porozmawiajcie z nimi. Powinni być materialnie zainteresowani dobrą kondycją zakładu. Nie są głupi. Ale musicie im wytłumaczyć, żeby to zrozumieli. Łatwiej powiedzieć, niż wykonać, pomyślałem. Z drugiej strony... Jonah teraz obszedł NCX-lO dookoła, nie po to jednak, by tylko przyjrzeć się tej maszynie. Patrzył jednocześnie na pozostałe urządzenia w zakładzie, potem wrócił do nas. - Mówiliście państwo, że jest to jedyna maszyna tego typu, jaką macie. Jest stosunkowo nowa.{mospagebreak}A gdzie są stare maszyny, które ona zastąpiła? Czy macie je jeszcze? Bob odpowiedział niezdecydowanie: - Cóż, niektóre mamy, innych się pozbyliśmy. To były prawdziwe antyki. - Czy macie przynajmniej po jednej maszynie każdego typu z tamtych starych maszyn, które zastąpiła ta maszyna X - coś tam? Lou wtrącił się do rozmowy: - Przepraszam, ale Pan chyba nie proponuje, żebyśmy zaczęli korzystać z tych starych urządzeń? - Jeśli w dalszym ciągu nadają się one do użytku, tak, właśnie to bym proponował - odparł Jonah. Lou zamrugał oczami: - Nie jestem pewien, jakby to wpłynęło na nasz rachunek kosztów. Ale trzeba panu wiedzieć, że eksploatacja tamtych starych maszyn, będzie o wiele bardziej kosztowna. - Zaraz się tym zajmiemy - powiedział Jonah. - Najpierw chcę wiedzieć, czy te maszyny są, czy ich nie ma. Odwróciłem się do Boba, oczekując na odpowiedź. On zaś roześmiał się cicho: - Przykro mi, że was wszystkich rozczaruję. Ale pozbyliśmy się całkowicie jednego typu maszyn, które byłyby niezbędne do zastąpienia NCX-lO. - Dlaczego zrobiliśmy coś tak głupiego? - spytałem. - Potrzebna nam była przestrzeń na nowe ogrodzenie dla zapasów - odpowiedział Bob. - A... - Wtedy wydawało się, że to dobry pomysł - powiedziała Stacey.
-Alex dzwonił dziś rano do mnie, bo macie Państwo problem z wąskimi gardłami, które odkryliście u siebie w zakładzie. Prawdę mówiąc macie do czynienia z kompleksem kilku rożnych zagadnień. Ale po kolei. Z tego co mi Alex powiedział, najbardziej palącą kwestią jest u was zwiększenie przerobu i lepszy przepływ kapitału. Czy mam rację?
- Z pewnością to by nam bardzo pomogło. Jak Pana zdaniem można to osiągnąć? – Zapytał Lou.
- Wasze wąskie gardła powodują, że strumień produkcji, jaki spływa nie wystarcza by zaspokoić popyt i zarobić pieniądze. Można więc zrobić tylko jedno . Znaleźć dodatkowe moce.
- Nie mamy na to pieniędzy – powiedział Lou.
- Ani czasu, by je zainstalować. – dodał Bob
- Nie mówię o zwiększeniu mocy w całym zakładzie od końca do końca. Żeby zwiększyć Moz przerobowa zakładu, wystarczy zwiększyć jedynie możliwości wąskich gardeł.
- Czyli sprawić, by przestały być wąskimi gardłami - wtrąciła
Stacey.
- Bynajmniej. Wąskie gardła nadal nimi pozostają. Musimy jednak znaleźć dostatecznie duże rezerwy mocy, żeby wąskie gardła zaczęły dawać produkcję równą popytowi.
- Jednak, gdzie je znajdziemy? Chce pan powiedzieć, że one leżą sobie spokojnie i czekają?
{mospagebreak}- Rzeczywiście tak jest - powiedział Jonah. - Jeśli nie różnicie się od większości producentów, macie moc produkcyjną, której nie dostrzegacie, bo wasz sposób myślenia jest niezupełnie poprawny. Proponuję więc, żeby przede wszystkim przejść się po zakładzie i zobaczyć na własne oczy, jak dokładnie przedstawia się sprawa gospodarowania wąskimi gardłami.
- Czemu nie? - powiedziałem. - Ostatecznie nikogo, kto przybył do tego zakładu, nie omija wycieczka po terenie.
Cała szóstka założyła okulary ochronne. i kaski. Weszliśmy na produkcję. Jonah i ja znajdowaliśmy się na czele orszaku. Przeszliśmy przez podwójne drzwi do pomieszczenia zalanego pomarańczowym światłem. Minęła już prawie połowa drugiej zmiany i jest trochę ciszej niż na zmianie przedpołudniowej. To dobrze, bo dzięki temu lepiej słychać, co się mówi. W miarę jak szliśmy dalej, zaznajamiałem Jonaha z kolejnymi fazami produkcji. Zobaczyłem, że Jonah ocenia wielkość zapasów zgromadzonych dookoła. Spróbowałem więc trochę przyspieszyć.
- To nasza numerycznie sterowana maszyna NCX-lO ¬oznajmiłem Jonahowi, gdy przybyliśmy na miejsce.
- To jest wasze wąskie gardło, czy tak? - upewnił się Jonah. - Jedno z nich. Jonah pytał dalej: - Czy możesz mi powiedzieć, dlaczego ona w tej chwili nie pracuje?
Rzeczywiście, NCX-lO akurat była nieczynna.
- Hm, dobre pytanie. Bob, dlaczego maszyna NCX-lO jest wyłączona?
Bob spojrzał na zegarek. - Prawdopodobnie ludzie, zajmujący
się nastawianiem poszli do stołówki, bo od dziesięciu minut mają przerwę. Powinni wrócić za jakieś dwadzieścia minut.
W naszym porozumieniu ze związkami zawodowymi znajduje się klauzula, która gwarantuje półgodzinną przerwę po czterech godzinach pracy - wyjaśniłem.
- Dlaczego jednak, robią sobie przerwę teraz, a nie wtedy, gdy maszyna jest w ruchu?
Bob mu odpowiedział: - Bo była ósma godzina i,...
Jonah podniósł ręce i powiedział: - Chwileczkę. W przypadku jakiegokolwiek innego urządzenia w zakładzie, zgoda. Ponieważ i tak pewien procent czasu, jaki na nie przypada, powinien być czasem jałowym. Więc kogo to obchodzi, kiedy tamci ludzie robią sobie przerwy? To nie ma większego znaczenia. Ale w przypadku wąskiego gardła? Wtedy jest dokładnie na odwrót.
Wskazał na NCX-lO i ciągnął dalej: - Ile godzin pracy tej maszyny macie do dyspozycji? 600? 700? {mospagebreak}- Około 585 godzin miesięcznie - powiedział Ralph.
- Jakimkolwiek czasem dysponujecie, potrzeba go więcej ¬podkreślił Jonah. - Jeśli tracicie jedną, z tych godzin, czy choćby pół godziny, tracicie ją już bezpowrotnie. Nie możecie odzyskać jej gdziekolwiek indziej w całym zakładzie. Przerób waszego zakładu jest mniejszy o ilość, jaką wąskie gardło dałoby w tym czasie. Z tego powodu jest to niezwykle kosztowna przerwa na posiłek.
- Mamy jednak układ ze związkami - powtórzył Bob.
Jonah odpowiedział mu:
- Więc porozmawiajcie z nimi. Powinni być materialnie zainteresowani dobrą kondycją zakładu. Nie są głupi. Ale musicie im wytłumaczyć, żeby to zrozumieli. Łatwiej powiedzieć, niż wykonać, pomyślałem. Z drugiejstrony...
Jonah teraz obszedł NCX-lO dookoła, nie po to jednak, by tylko przyjrzeć się tej maszynie. Patrzył jednocześnie na pozostałe urządzenia w zakładzie, potem wrócił do nas.
- Mówiliście państwo, że jest to jedyna maszyna tego typu, jaką macie. Jest stosunkowo nowa. A gdzie są stare maszyny, które ona zastąpiła? Czy macie je jeszcze?
Bob odpowiedział niezdecydowanie: - Cóż, niektóre mamy, innych się pozbyliśmy. To były prawdziwe antyki.
- Czy macie przynajmniej po jednej maszynie każdego typu z tamtych starych maszyn, które zastąpiła ta maszyna X - coś ¬tam?
Lou wtrącił się do rozmowy: ¬nie proponuje, żebyśmy zaczęli urządzeń?
- Jeśli w dalszym ciągu nadają się one do użytku, tak, właśnie to bym proponował - odparł J onah.
Lou zamrugał oczami: - Nie jestem pewien, jakby to wpłynęło na nasz rachunek kosztów. Ale trzeba panu wiedzieć, że eksploatacja tamtych starych maszyn, będzie o wiele bardziej kosztowna.
- Zaraz się tym zajmiemy - powiedział Jonah. - Najpierw chcę wiedzieć, czy te maszyny są, czy ich nie ma.
Odwróciłem się do Boba, oczekując na odpowiedź. On zaś roześmiał się cicho: - Przykro mi, że was wszystkich rozczaruję. Ale pozbyliśmy się całkowicie jednego typu maszyn, które byłyby niezbędne do zastąpienia NCX-lO.
-Dlaczego zrobiliśmy coś tak głupiego? - spytałem.
- Potrzebna nam była przestrzeń na nowe ogrodzenie dla
zapasów - odpowiedział Bob.
- A...
- Wtedy wydawało się, że to dobry pomysł - powiedziała Stacey.
- Przepraszam, ale chyba pan korzystać z tych starych
Przechodząc następnie do działu obróbki cieplnej, zgromadziliśmy się przed piecami. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił Jonah, było przyjrzenie się stosom części i zapytanie:
- Czy jesteście państwo pewni, że wszystkie te zapasy wymagają obróbki cieplnej?
- Oczywiście - powiedział Bob.
- Czy nie ma żadnych innych możliwości?
Zest for Management – Talking shop with Konosuke Matsushita – 20th Century Japans Premier Manager
Published by Forum, Poznań 2004
Format B-5
Paperback, 186 pp
Price 39 PLN